piwne portrety
Piwnastreet.pl wzbogaciła się o nową zabawkę: Piwne Portrety. Po paru głębszych postrzeganie świata trochę się zmienia - przyjmijmy, że portrety to swego rodzaju “symulator” takich doznań. Poniżej kilka portrecików chłopaków z click5:
Piwnastreet.pl wzbogaciła się o nową zabawkę: Piwne Portrety. Po paru głębszych postrzeganie świata trochę się zmienia - przyjmijmy, że portrety to swego rodzaju “symulator” takich doznań. Poniżej kilka portrecików chłopaków z click5:
Draft FCB z Hamburga stworzył krematorium pomysłów - serwis, w którym możemy odrzucone przez odbiorców pomysły zamienić w proch i umieścić w urnie: http://idee-ade.de/
O ile sam serwis jest tylko prostym i śmiesznym pomysłem, to kampania wirusowa go promująca porusza pewien temat, który siedzi mi na wątrobie od dłuższego czasu. Obejrzyjcie zresztą sami:
Koło:
Ogień:
Pod tymi żartobliwymi scenkami kryje się smutna prawda o naszych czasach i współczesnych zasadach gospodarki wolnorynkowej. Wszędzie słyszymy o zmieniającym się układzie i coraz większej sile głosu konsumenta. Te zmiany mają swój pozytywny wymiar ale jednym z negatywnych jest to, że każdy pomysł, każdy produkt, każda koncepcja musi najpierw zostać przetestowana, sprawdzona i oceniona przez potencjalnych odbiorców, zgromadzonych w grupie fokusowej. Może trochę lepiej ubranych i uczesanych niż ci powyżej, ale kierujących się tymi samymi kryteriami oceny: patrzących na wszystko przez pryzmat tego, co już znane i sprawdzone.
Ofiarą takich badań i specyficznego podejścia zbiorowej opinii (a przez to uśrednionej, stępionej i rozmytej) trafiają również koncepcje odważnych kampanii reklamowych. “Grupa” najchętniej by chciała najpierw zobaczyć czy coś działa i się sprawdza, a dopiero potem zatwierdzić pomysł. W efekcie 99% kreacji to pomysły wtórne, bazujące na czymś co już gdzieś istnieje. To nasz branżowy kontekst tego zjawiska, ale prawdę mówiąc nie on mnie najbardziej dręczy. Bardziej martwię się o to, że gdzieś tam powstaje “ogień”, a gdzieś indziej jakiś wynalazca właśnie prezentuje nowe “koło”…
Pozostaje wierzyć, że nadal są ludzie i firmy ślepo wierzące w swoje własne pomysły, nie oglądające się na słupki statystyk i wybredne opinie. Efektem ich działań czasem będą spektakularne porażki jak webvan ale kiedy indziej coś co zrewolucjonizuje nasze życie. Na przykład wyszukiwarka internetowa z brzydkim logo, tylko dwoma guziczkami i okienkiem na tekst.